Kobieta w patologicznym związku – wina faceta, a jak

Link: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,115167,22145992,9-na-10-zon-alkoholikow-trwa-przy-swoich-mezach-natomiast-9.html

 
Wpadł mi w ręce dość stary twór naczelnych polskich rakówek.
Od tematu kobiet, które mają częściej trwać w patologicznych związkach niż mężczyźni, płynnie przechodzimy w wynaturzony coaching egoizmu.
Przeczytałam w tym artykule, że mniej mężczyzn pozostaje w takich związkach, ponieważ są “niedostosowani do opiekowania się innymi”.
Te feministyczne paradoksy – podczas gdy cały konserwatywny świat walczy o to, aby przywrócić stan mężczyzny-męża-ojca-opiekuna-wojownika, te kobiety walczą o prawo facetów do znieczulicy i jeszcze potem na ten fakt narzekają, kiedy okazuje się to nieprzydane i niewygodne.
I tak prawdę powiedziawszy, cała teza jest błędna: mężczyźni są kulturowo dostosowani do opiekowania się rodziną, do zajmowania się bliskimi i dbaniem o ich byt. To feministkom bardzo ten stan rzeczy przeszkadzał i postanowiły się wtrącić, biorąc na swój garb co się da, przy akompaniamencie jęków i stęków na ciężki los.
I jeszcze albo przekonały mężczyznę, by tak uważał, albo on sobie na takiej propagandzie dla nieszczęśliwych kobiet zarabia.
Wątek, który pojawił się później, zaskoczył mnie totalnie: zaczęto przyrównywać opiekę nad każdym innym chorym do współuzależnienia. Okazało się, że opieka nad ciężko chorym rodzicem czy dzieckiem jest takim samym problemem i należy się od tego odciąć. Padają fantastyczne frazesy: o potrzebach, indywidualności, własnym życiu, planach i marzeniach. Powiem tylko jedno: nie chciałabym ciężko zachorować w pobliżu autora tego tekstu.

Komentarze 3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.