Co mi dały feministki – NORMALIZACJA POWAŻNYCH ZABURZEŃ

Feminizm powinien przestać wreszcie być postrzegany jako ruch prokobiecy – jest to ruch profeministyczny i antykobiecy. On nie realizuje postulatów właściwych kobietom, lecz idee konkretnych lobby, z którymi ma zbieżne interesy: tak samo lobby LGBT nie sprzyja homoseksualistom, a tym, którzy na wykorzystywaniu naiwności konkretnych osób zarabiają, lobby proaborcyjne nie sprzyja kobietom, lecz dostarcza klinikom przychodów, lobby gender nie sprzyja osobom zagubionym – pogrąża ich w niejasnej sytuacji pod pretekstem “bycia sobą”, dosłownie tworząc sobie konsumentów treści, które sprzedają. Feminizm to biznes dla naiwnych, ukryty pod płaszczykiem wielkiej idei i warto zdawać sobie z tego sprawę.

Natomiast może okazać się bardzo niebezpieczny dla społeczeństwa z powodu normalizacji poważnych zaburzeń, na które cierpią niektórzy wyznawcy ideologii gender.

Ze zdumieniem oglądam reportaże o osobach, które każdego dnia budzą się i utożsamiają się z inną płcią – czy to kobietą, czy mężczyzną, czy 60+ z wymyślnych nazw, których nawet w Polsce chyba jeszcze nikt nie rozszyfrował (szukałam!). Jestem zażenowana, że telewizja z takich zaburzeń robi sensację i wraz z lobby gender utwierdza tych nieszczęśników w przekonaniu, że ich stan jest normalny, zdrowy a wręcz pożądany. Takie osoby nigdy nie będą szukały dla siebie ratunku, pomocy, terapii. Stają się w swoim środowisku celebrytami na których trzepie się kasę, a to jak się czują, kiedy ustają brawa i gratulacje, już nikogo nie obchodzi.

Jasna tożsamość płciowa jest niezmiernie ważna. Jeśli nie umiem jej określić, to czy umiem określić jasno KIM JESTEM? Płeć i seksualność jest niezbędną częścią składową naszej psychiki – te zwichrowania rzutują na całe życie: jeśli nie wiem ostatecznie kim jestem, to jak mam wiedzieć DOKĄD ZMIERZAM i JAKI MAM CEL? Tylko odpowiedź na fundamentalne pytanie może pozwolić mi na przejęcie kontroli nad moim życiem.

Jeśli ktoś bardzo chce zmienić płeć, jest dorosły i za siebie odpowiedzialny to niech to zrobi – nic mi do tego, natomiast niech nie traktuje swojego stanu jako naturalny i normalny, a już tym bardziej nie próbuje przekonać reszty społeczeństwa, że są chorzy.
Cała lewacka propaganda oparta jest na rozpaczliwej próbie udowodnienia, że ktoś tu komuś zabrania być szczęśliwym – do tego stopnia, że musisz skonsumować, przyswoić i wtopić się w jedyną słuszną wizję szczęścia, nawet (a może zwłaszcza!) przez akceptację zachowań rozumianych w społeczeństwie jako patologicznych, czyli np. nieumiejętność jasnego określenia się kim jestem. Dochodzimy do etapu kwestionowania namacalnego stanu rzeczy w imię ideologii, czy biologicznych aspektów płci i tożsamości na rzecz wydumanych pragnień. To się nie może skończyć dobrze – osoba utwierdzania w przekonaniu o słuszności swoich działań nigdy nie stanie na nogi, nigdy nie spróbuje dojść do sedna problemu. Tu już nawet nie chodzi o zmianę płci – lecz o osoby, które w całej ideologii gender szukają wyjaśnienia dla swoich zaburzeń psychicznych, których nie da się uzasadnić logicznie nawet ideą. Te osoby są jawnie i w białych rękawiczkach krzywdzone, bo społeczeństwo daje przyzwolenie na ich zagubienie i poklepywaniem po plecach nie pozwala wziąć się za siebie.

Paradoks gender polega na tym, że wszystkie reguły wydają się pisane jakby na kolanie, choćby przez pryzmat takiej Rafalali, która pragnie być kobietą i jak sama mówi – jest kobieca i kobietą się czuje: przywdziewa kobiece ubrania, nosi długie włosy i makijaż, podczas gdy samo gender i LGBT krytykuje utożsamianie płci z jakimikolwiek konkretnymi przymiotami i “konstruktami społecznymi” jak ubiór, styl czy nawet same cechy płciowe. Gender jako niebezpieczna idea powstał tylko po to, by kreować konsumentów dla samej siebie, nie dla owych wyznawców. Jest sprzeczna u samych podstaw: propaguje idee bezwzględnej równości przy jednoczesnym określaniu z góry kto jest ofiarą a kto jest oprawcą w “opresyjnej rzeczywistości”, posługuje się hasłem “wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi” z jednoczesnym wyemancypowaniem “inności” – rozumianej w sposób stronniczy i krzywdzący dla każdego, kto nie chce otworzyć się na narzucane mu dziwactwa.

Dziękuję za uwagę i proszę o sygnał w komentarzu od tych, którzy dotarli do końca.

Źródło obrazu

Komentarze 19

  • Dotarłem do końca. Wpis niezły, ale trochę słabszy od poprzednich.

  • Dotarłem bez problemu, bo interesująco piszesz. Zgadzam się 🙂 A Virginia Woolf, prekursorka feministek, włożyła kamienie do kieszeni płaszcza i skoczyła z mostu. Uświadomiła sobie, że nigdy nie zaznała szczęścia, nikomu go również nie dała…

  • Strasznie współczuję lewactwu że tak się topią we własnym szambie…

  • Czyli reasumując: jakie leczenie dla takich osób? Bo ja tutaj żadnego sensownego rozwiązania nie widzę. Ten artykuł to takie pitu pitu ,, to jest złe, nie powinno być tolerowane blablabla”. Czyli co jak zamkniemy oczka to problem przestanie istnieć?

    • Proszę wskazać gdzie się określiłam jako psychiatra lub inna osoba kompetentna aby prognozować stan psychiczny tych osób i zalecać konkretne terapie. Jeśli Pan tego oczekiwał – no to przykro mi. I to co jest w tytule zostało dokładnie opisane, nie to, co kto sobie dodatkowo w wyobrażeniu dopisał.

      • Czyli tak jak pisałam pitu pitu. Nie ma poparcia żadnych badań, tylko coś na zasadzie ,, to jest złe” tego nie powinno być. Skoro nie jest Pani psychiatra to może warto przemilczeć sprawę a nie grać znawcę w temacie? Bo tak naprawdę ten artykuł nic nie wnosi. To, że zaczniemy się zachowywać jakby problem nie istniał, nie spowoduje, że on zniknie.

        • Tak jak pisałam – proszę zatem sięgnąć po literaturę naukową a nie bloga, który zrealizował w pełni narzucone w tytule zagadnienie, objaśniając w jaki sposób feminizm wpływa na pogłębianie się w społeczeństwie pewnych zjawisk. Istnieje taka opcja – szukać tam, gdzie się poszukuje odpowiedzi, a nie tam, gdzie ich nie ma – bo być nie miało – i mieć o to pretensje. Pozdrawiam

          • Ale ja nie potrzebuję żadnej literatury naukowej. Bo i po co? Czy ja gdzieś szukam rozwiązań i leczenia? Nie. Dlaczego? Bo go nie ma. Takie gadanie Pani osoby pod tytułem ,,feminizm taki zły, bo twierdzi, że to normalne, a to nienormalne i powinno być leczone”. Nie jest leczone, a próby leczenia były błędem. Co więcej środowiska konserwatywne takie osoby tylko potrafią zaszczuć, poniżyć i traktować jak najgorsze zło, dlatego, gdyby nie środowiska , które według Pani robią im tak straaaaszną krzywdę to de facto byłoby jeszcze gorzej. Ot paplanina.

  • Dotarłam i bardzo fajny tekst

    • Jak na razie to normalność powinna się czuć zaszczuta. Stwarzanie ekstra praw dla przedstawicieli gender jest pomyłką. Z dwóch powodów. Bo to naturalna kolej rzeczy prowadzi do zdrowia fizycznego i psychicznego. Bo środowiska (związki stałe i przelotne) nie zagwarantują przetrwania gatunku

  • Tekst świetny, jak zawsze 😁! Tylko czy zrozumieją….😂😉😂😉…

    • A co w tym jest ciężkiego do rozumienia? Będą mieć odmienne zdanie co najwyżej, ale z rozumieniem tekstu czytanego raczej nikt nie ma większego problemu.

  • Dotarłam, ale nic to nie wniosło do mojego życia. W skrócie brzmi to tak: Brak tożsamości płciowej jest zły bo jest zły, społeczeństwo nic z tym nie robi bo feministki w tym wszystkim coś tam i ogólnie autorka nie ma pojęcia o czym pisze, ale coś tam napisze bo może. Słabe 👎

  • Dotarłam jak zwykle, bo przyjemnie się czyta teksty normalnego człowieka 🙂 Pozdrawiam

  • Na przyszłość: Gdy tworzy się tekst, chcąc się wypowiedzieć na dany temat, należy przynajmniej przeprowadzić researcher i nie siać błędów.

    “Gender (ang. gender, czyt. dżender; płeć kulturowa, płeć społeczna, płeć kulturowo-społeczna, płeć/rodzaj, czasami także jako płeć psychologiczna lub psychiczna[1]) – jest to suma cech osobowości, zachowań, stereotypów i ról płciowych, rozumianych w danym społeczeństwie jako kobiece lub męskie, przyjmowanych przez kobiety i mężczyzn w ramach danej kultury w drodze socjalizacji, niewynikających bezpośrednio z biologicznych różnic w budowie ciała pomiędzy płciami, czyli dymorfizmu płciowego.

    Gender, czyli kulturowy składnik tożsamości płciowej, przekazywany jest poszczególnym jednostkom w sposób performatywny, czyli poprzez uczenie się, odgrywanie i powtarzanie zachowań innych osób tej samej płci. Na płeć społeczną składać się może np. sposób ubierania się, sposób zachowania, oczekiwane funkcje w ramach społeczeństwa, sprawowana władza itp. Gender odróżnia się tym od płci biologicznej (ang. sex), czyli sumy cech fizycznych i zachowań seksualnych wynikających z odmiennych funkcji i ról obu płci w procesie rozmnażania płciowego.

    Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) definiuje gender jako stworzone przez społeczeństwo role, zachowania, aktywności i atrybuty, jakie dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla mężczyzn i kobiet. Stosowanie słowa gender do określenia kulturowo nabytych różnic między kobietami i mężczyznami zapoczątkował John Money, który w roku 1955 w swojej publikacji użył sformułowania gender role. W kolejnych latach pojęcie było coraz częściej stosowane w literaturze z zakresu nauk społecznych, sztuki i nauk humanistycznych. Obserwuje się też tendencję do poszerzania znaczenia słowa gender o biologiczne kryteria płci.

  • Przeczytane 🎩

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.