Historia jednego dziecka – CZY W LUDZIACH COŚ PĘKŁO? NIE DLA UPAŃSTWAWIANIA LUDZI

Stawiam sobie to pytanie, jest ono dla mnie osobiście bardzo ważne. Alfie Evans przez swoją męczeńską walkę z okrutną machiną bezdusznych urzędników stał się symbolem. Oczywiste było, że tę walkę przegra – ciało schorowanego chłopca nie mogło długo mierzyć się z interesami ludzi możnych, a to jedyny wniosek jaki mi się nasuwa: w śmierci Alfiego ktoś musiał mieć interes, czy to organy, czy zatajenie prawdy, to już kwestia drugorzędna. Istotne jest to, że Wielka Brytania, Theresa May, królowa Elżbieta II i cały zgniły aparat urzędniczy na to pozwolili. Pewnie nie mieli większego interesu, by nie pozwolić. Co z tym zrobią Brytyjczycy? Co z tym zrobimy my?

Te pytania wydają mi się ważniejsze, ponieważ mam takie poczucie, że pod płaszczykiem demokracji i tolerancji, wypaczenia moralności etyki uwierzyliśmy, że era niewolnictwa się zakończyła. Ona trwa sobie w najlepsze, przykład Alfiego to tylko jeden z wielu, zostały tu złamane wszystkie z możliwych praw jego i jego rodziców. W majestacie obowiązujących przepisów, przy milczeniu brytyjskich możnych. Czy będzie tak jak z zamachami? Przepraszam, “incydentami”? Czy przywykniemy do próby usypiania ludzi jak bezpańskie psy, a gdy jeszcze zwierzę jedne walczy, bo bezczelnie chce żyć, to zakażemy mu jeść? Czy jest na to społeczna zgoda?
Zjednoczenie tak wielu środowisk w imię tej sprawy daje mi nadzieję, że nie – tylko czy wyciągniemy z niej wnioski. Czy kiedy już opadną emocje, racjonalnie będziemy umieli zauważyć analogię pomiędzy obecną sytuacją Europy Zachodniej a naszą niechybną przyszłością, czy ten racjonalizm pchnie nas ku jawnemu sprzeciwowi – NIE DLA UPAŃSTWAWIANIA LUDZI. Czy zasiądziemy teraz przez telewizorem i zapomnimy? Pośrednio na pewno, bo nie dałoby się żyć bez przerwy rozdrapując niepokój, ale czy udało się tej sytuacji wreszcie wybić wyrwę w mentalności homo sovieticus? Czy zaczniemy się zastanawiać w czyje ręce oddajemy swoją wolność jednostki – jedną z najcenniejszych rzeczy – w zamian za święty spokój? Za niezadawanie pytań? Czy chcemy sobie bezpiecznie żyć w wytapetowanych inkubatorach, zanim ktoś zapuka do drzwi i oznajmi, że nasz czas się skończył, a jak nam się nie podoba, to nas wyniosą? A rządzący przemilczą, oby do jutra? A potem następny i następny.

O co mi się w zasadzie rozchodzi przy tych wypocinach: Twoje zdanie się liczy, Twój sprzeciw jest ważny, Twoja opinia też. To demokratycznym politykom zależy byś myślał, że nic zmienić nie możesz, abyś nie protestował i raz na cztery lata wykonał jeden ruch motywowany jakąś dziwną rozpaczą, która rośnie i rośnie. To lobby interesów za cel przyjęła podsuwanie łatwego i zjadliwego tematu, byle zatkać ludziom usta byle czym, oby tylko nie drążyli, bo to dla tych na górze nie jest dobre. I tak niewolnik dostał więcej, niż przydział przewiduje. Puścimy spot w telewizji i w internecie, wykreujemy w nim lęk i potrzebę a potem sprzedamy mu lekarstwo, żeby poczuł się dobrze. Bezpiecznie. Dopóki nie zapukają po sąsiada.

Tematyka sprzeciwu poruszana tutaj jest analogią wszystkiego – nasze wybory mają znaczenie: co jesz, co oglądasz, z jakiego portalu korzystasz. Nie możesz myśleć, że ty jeden nic nie zmienisz. Sto tysięcy takich jak ty to armia i potrafi zdziałać wiele dobra właściwymi decyzjami.

Apel końcowy: nie zmarnować tej walki, którą Alfie prowadził, tej nowej świadomości, przepchnięcia się przez próg obojętności na samych siebie, bo to o gatunek ludzki tu przecież chodzi, nie zaprzepaścić nowych horyzontów i przyjaźni we wspólnym boju o odzyskanie elementarnych praw dla każdego człowieka. Nie czekaj aż ostatni pociąg ku wolności odjedzie, bo zostaniesz tu sam. I wtedy przyjdą.

Link do obrazu

One thought to “Historia jednego dziecka – CZY W LUDZIACH COŚ PĘKŁO? NIE DLA UPAŃSTWAWIANIA LUDZI”

  1. Tak pojedyncze swiatelka sie pojawiają – googlajcie Alfie’s law to zobaczycie o co chodzi. Jest to inicjatywa prawna, aby w podobnych przypadkach zdanie rodzica nie moglo zostac pominiete. Okazuje sie to nie pierwszy przypadek – kilka lat temu rodzice porwali swoje dziecko chore na nowotwor mozgu i wywiezli do Hiszpanii, a potem do Czech. Wydano za nimi list gonczy i zostali w tej Hiszpanii aresztowani ale zaraz wypuszczeni bo Anglicy dali spokoj i list wycofali. Dzisiaj to dziecko jest okazem zdrowia po leczeniu w Czechach rak zanikl
    Nie wiem jak wyglada parlament w Uk i jakie to prawo by mialo poparcie ale oby sie udało

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.