Parytety, równość, taka sytuacja – PARYTET SPECJALNYM TRAKTOWANIEM, NIE RÓWNOŚCIĄ

Czym jest parytet?
Parytet (łac. paritas – równość) – to zasada równości proporcji dwóch lub więcej wielkości, określana prawnie “a priori”.
No i tutaj jest to w miarę zrozumiałe. Pytanie tylko, jak parytety mają się do kobiet, ich udziału w życiu publicznym, politycznym i naukowym.
Kobiety (niektóre) doszły do wniosku, że w wielu dziedzinach brakuje kobiecej ręki, dlatego, że są dyskryminowane. Czy aby na pewno?

Czy procent kobiet pracujących w branży programistycznej jest mniejszy, bo są dyskryminowane? Czy mężczyzn jest mniej w kosmetologii, bo są dyskryminowani? Czy w polityce mniejszy udział kobiet to efekt odtrącenia przez społeczeństwo mózgu odzianego w spódnicę?

Jeśli mniej kobiet decyduje się studiować informatykę – na rynku pracy pojawia się mniej programistek. Jeśli mężczyźni nie decydują się na studiowanie kosmetologii – jest mniej panów kosmetologów. Jeśli mniej kobiet interesuje się polityką (jest to raczej fakt, niż opinia), trudno się dziwić, że mniej kobiet w wyborach startuje. W polityce jest nie mniej istotna jeszcze jedna kwestia: wyborcy. W społeczeństwie polskim mamy troszkę więcej kobiet niż mężczyzn, niewiele, ale jednak. Porażka procentowa pań mówi wiele: albo kobiety na wybory nie chodzą (co pośrednio potwierdza tezę o mniejszym zainteresowaniu polityką), albo głosują na mężczyzn (co oznacza, że postrzegają ich jako lepszych do tej roli). Gdyby kobiety głosowały na kobiety faktycznie, mielibyśmy prezydent Ogórek. To oczywiście myślenie bardzo skrótowe i uproszczone, nie mniej zmierzam do czegoś innego. Czy jeśli według wyborców (trzymając się założenia, że nikt kobiet w piwnicy nie zamyka, aby je odciąć od życia politycznego) kobiety gorzej radzą sobie w polityce, czy parytety nie są dyskryminacją mężczyzn, którym z racji sukcesów należą się miejsca przyznane kobietom z powodu płci?
Czy to, że ktoś ma dla mnie przygotowane miejsce, bo jestem kobietą – nie dlatego, że jestem dobrym fachowcem, znam się na swoje pracy, robię wyniki, przoduję w rankingu – nie jest uwłaczające? Wiele myślących kobiet to obraża, a przy okazji obniża standardy, wycinając mężczyznę, który ma np. do danego stanowiska lepsze predyspozycje i portfolio. Kobiety bardzo ciężko pracują aby być wysokiej rangi pracownikiem, a w ten sposób obniża się wartość ich pracy – ma miejsce, bo jest kobietą. Czy to jest równość? Gdzie są w takim razie prawa rudych, garbatych, bez rąk czy oka?

Komentarze 2

  • Mało tego mieliśmy już wymierne przykłady jak parytety szkodzą samym kobietom i w ogóle wszystkim. Przykłady:
    -Parytety na szwedzkich uczelniach. Parytet płci 50/50 miał spowodować “wyrównanie” szans dla kobiet na zdobycie wykształcenia. Tymczasem w efekcie nawet 95% dobrze rokujących uczennic nie dostało się na wymarzone studia (głównie w takich dziedzinach jak psychologia, medycyna, pielęgniarstwo, położnictwo), ponieważ po prostu uczelnie wyczerpały limit 50% kobiet i ich miejsce zajęli mężczyźni z gorszymi wynikami w nauce. Ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego wycofało się z tego pomysłu w 2010 roku
    -W Norwegii wprowadzono obowiązkowe parytety (40%) dla kobiet w zarządach spółek prywatnych pod groźbą likwidacji. W efekcie doprowadziło do powstania tzw. “kasty złotych spódniczek”, a więc jedna kobieta zasiadała w kilku zarządach jednocześnie blokując miejsca innym.

  • Generalnie kiedyś gadałem z żoną na temat parytetów i stwierdziła że są one rozwiązaniem absolutnie nieuczciwym i niesprawiedliwym. Moja żona jest z zawodu kucharką ale taką już profesjonalną – przeszła wiele szkoleń z zakresu kuchni włoskiej, specjalnej śniadaniowej, japońskiej i kilku innych – przed urodzeniem dzieci, pracowała jako szefowa kuchni i była dumna z tego że osiągnęła to sama a tutaj nagle miano by “dokwaterować” jej do pracy kogoś, kogo jedyną zasługą jest fakt że urodził się z tym samym typem genitaliów co ona – nie dlatego że tak jak ona, zapracowała sobie na swoje stanowisko ale po to tylko by spełnić parytet. Kobiety, które nie rozumieją że parytety są rozwiązaniem szkodliwym dla nich samych, są odpowiedzialne za stereotyp “głupiutkiej kobiety” (“słodka idiotka”). Jeżeli ktoś uważa że w jakiejś sprawie potrzebny jest parytet, to znaczy że grupa, którą faworyzuje ów parytet, jest według tej osoby niezdolna do osiągnięcia tego na własną rękę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.